W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 16 września 2019 | Imieniny: Edyty, Kornela, Kamili
Header

Aktualności

Możliwa wojna między Chinami i USA?

2016-09-07

Przez ostatnie pół wieku Chiny przeszły kolosalną metamorfozę, stając się jedną z największych gospodarek świata. Niedawno wyprzedziły Stany Zjednoczone, zajmując zaszczytne pierwsze miejsce. Wielu obywateli USA przypisuje ten gospodarczy cios złej prezydenturze Baracka Obamy, a tymczasem konflikt na linii Chiny – Stany Zjednoczone wciąż rośnie.


Bogactwo urodzaju

Trudno w to uwierzyć, ale Chiny przez długi czas w ogóle nie były brane pod uwagę, jako intratny partner gospodarczy. Jeszcze czterdzieści lat temu nikt nie przypuszczał, że staną się międzynarodowym hegemonem. Niecałe pół wieku zajęło Chińskiej Republice Ludowej zaskoczenie całego świata. Kraj rozwijał się w kolosalnym tempie, aż w końcu, został uznany największą gospodarką na Ziemi.

Rozwój możliwy był dzięki wielkim zasobom taniej siły roboczej i ogromnym transferom kapitału i technologii, który dokonywał się w Chinach. Mimo potencjału, nie były one jeszcze traktowany jako prestiżowy partner gospodarczy. Sytuacja odmieniła się, gdy Chiny zdecydowały się przekwalifikować. Państwo, kojarzące się z tanimi, wadliwymi produktami technologicznymi, nagle zaczął tworzyć nowoczesne sprzęty najwyższej jakości. Chińskie marki, takie jak Lenovo, szturmem podbiły rynek.

Obecnie kraj dysponuje największymi rezerwami walutowymi, a znacząca przewaga eksportu nad importem pozwoliła wzmocnić znaczenie rodzimej waluty – juana. Umiędzynarodowienie juana nie było proste. Chiny musiały zdobyć akceptację najważniejszych państw świata, w tym Stanów Zjednoczonych, co mogło się nie powieść. Rozmowy biznesowe w końcu jednak zostały zakończone, a juan stał się tak mocną walutą, jak dolar. Nie tylko więc w najlepsze rozwijała się gospodarka Chińskiej Republiki ludowej, ale również kwitły jej stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Do czasu.

Niech nasza przyjaźń trwa w najlepsze!


Koniec wątłego partnerstwa

W 2015 roku relacje na linii Chiny – Stany Zjednoczone znaczącą się pogorszyły, a stał za tym nagły... krach na Chińskiej giełdzie. Ogromne straty nie pozwoliły pozostawić tej sytuacji nie wyjaśnioną i szybko potwierdzono, że stoi za nim USA. Chiny nie pozostały zresztą dłużne, blokując na jakiś czas Wall Street oraz wybrane amerykańskie linie lotnicze.

To wydarzenie stało się zaledwie zaczątkiem wielkiego konfliktu. Wkrótce Stany Zjednoczone zablokowały akcesję juana, a Chiny zaczęły dążyć do umocnienia się dolara. Oznaczało to, że USA może mieć poważne problemy. Silny dolar zmniejszyłby bowiem eksport i powoli, ale sukcesywnie, dobijał gospodarkę Stanów Zjednoczonych.

Chiny, do tej pory prowadzące powolną (i skuteczną) politykę międzynarodową, nagle zaczęły podejmować decyzje o natychmiastowych konsekwencjach gospodarczych. Cóż, być może gdyby Stany Zjednoczone w tak drastyczny sposób nie rozpoczęły konfliktu, Chiny nie dałyby się sprowokować.


Morze Południowochińskie nie jest chińskie?

Do gospodarczego konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Chinami, w lipcu dołączył jeszcze konflikt terytorialny. Otóż, wtedy to haski Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy oświadczył, że Chińska Republika Ludowa nie ma historycznego prawa do Morza Południowochińskiego. Na mocy obwieszczenia, wyspy położone w wyznaczonym obszarze należą do Filipin, Brunei, Malezji oraz Wietnamu.

Nie trudno zgadnąć, że Chiny nie tylko nie przyjęły tej decyzji do wiadomości, ale również uznały ją za nieprawomocną i stwierdziły, że będą zbrojnie bronić tego terenu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Jak ma się to do Stanów Zjednoczonych?

Mimo że według Trybunału to cztery wskazane kraje mają prawo do spornych terenów, okazuje się, że to... Stany Zjednoczone regularnie wysyłają tam swoje siły morskie. Ogłoszenie prezydenta Xi Jinpinga o militarnej obronie terenów jest więc tak naprawdę ostrzeżeniem dla Amerykanów. Jeśli, zgodnie z przewidywaniami, USA będzie prowadziło działania prowokacyjne, sytuacja może szybko stać się napięta. Eksperci nie wykluczają konfliktu zbrojnego między mocarstwami.


Co by było gdyby wojna wybuchła?

Chiny dysponują ogromnymi zasobami militarnymi. W przeciwieństwie do państw Europejskich nigdy nie udawały, że interesują się misjami pokojowymi. Zawsze starannie dbały o wojsko, inwestując wielkie miliardy w jego rozwój. Ostatnio, co nie uszło uwadze amerykańskim elitom rządzących, wydając na siłę militarną coraz większe kwoty.

Chińska Republika Ludowa ma niezwykle rozbudowaną flotę, siły powietrzne, a także jądrowe, będące strategicznym elementem chińskiej armii. Tak ogromne siły nie wystarczają jednak na błyskawiczne wygranie wojny. Oprócz Stanów Zjednoczonych, Chiny mają wrogów także na kontynencie azjatyckim. Korea Południowa, na przykład, dzięki swoim zasobom militarnym, mogłaby przez wiele dni prowadzić wojnę z Chinami jak równy z równym. Nie wykluczone, że w sukurs przyszłyby jej również inne państwa, zwłaszcza te, którym Republika nie chce dać prawa do terenów spornego obszaru Morza Południowochińskiego.

Jeszcze jednym, znaczącym minusem armii chińskiej są braki w uzbrojeniu żołnierzy. Owszem, Chiny posiadają ogromny potencjał jądrowy, sporo inwestują również w najnowocześniejsze technologie militarne, ale siła ludzka może po prostu zawieźć. Według ekspertów, wojsko chińskie potrzebuje również systemów, zwiększających jego mobilność, by w ogóle odegrać istotną rolę na polu bitwy.

W końcu też, w zestawieniu z flotą Stanów Zjednoczonych, od wielu dziesięcioleci królującą na wszystkich wielkich akwenach świata, Chiny wypadają blado. Starają się dogonić swojego największego konkurenta, ale znaczące opóźnienie, sprawia, że na razie są za nim daleko w tyle.

Siła Amerykanów opiera się też również przede wszystkim na lotniskowcach, a tych Chiny prawie w ogóle nie mają. Bezpośrednia konfrontacja morska, jest więc dla kraju z góry skazana na niepowodzenie.

Dlatego też wielu znawców sztuki wojennej uważa, że agresywna polityka Chin jest wyłącznie rodzajem „straszaka”, który ma pokazać Stanom Zjednoczonym, gdzie ich miejsce, ale w żadnym razie nie jest realną, militarną groźbą. Możemy mieć nadzieję, że, przynajmniej na razie, do wojny nie dojdzie. W innym wypadku należy nastawiać się na wielki konflikt zbrojny, który zaangażuje wiele krajów i pochłonie miliony istnień.

JS

Zaproszenie na uroczystą galę - Narodowe Dobro 2019
Powoli kończą się wakacje
W sezonie ogórkowym liczy się przede wszystkim sport i wypoczynek
Sezon budowlany rozpoczął się na dobre wraz z nastaniem typowo letniej aury
Majówka jak i cały sezon wiosenno-letni zwykle sprzyjają wspólnemu grillowaniu i rodzinnym wypadom za miasto

Rozgoryczenie producentów rzepaku jest ogromne
Napędzają maszyny, ciągną przyczepy i urządzenia rolnicze
GUS opublikował dzisiaj wstępny szacunek głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych
Technologia w służbie naturze – GPS pozwala ratować pszczoły Kradzieże uli to prawdziwa zmora hodowców pszczół i producentów miodu
Nadeszły żniwa
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl