W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 19 września 2019 | Imieniny: Januarego, Konstancji, Teodora
Header

Aktualności

Kariera przez znajomości, czyli kumoterstwo polityków

2016-09-09

W radzie nadzorczej bez licencjatu

Wczoraj media obiegła wiadomość, że rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej Bartłomiej Misiewicz, w końcu przyznał się do tego, jakie ma wykształcenie. Okazało się, że współpracownik Antoniego Macierewicza jest dopiero w trakcie kończenia studiów... licencjackich.

Zaledwie dwudziestosześcioletniemu politykowi, brak wykształcenia nie przeszkodził jednak, by zasiąść w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Nie zamknął również przed nim drzwi kariery w internetowej spółce Energa Wytwarzanie – Ciepło Ostrołęka, w której od niedawna pełni znaczącą funkcję, chociaż nie wiadomo jak długo jeszcze. Po deklaracji Misiewicza, jego nazwisko zniknęło ze strony internetowej spółki.

Co więcej, Bartłomiej Misiewicz nawet nie przyznał się, gdzie robi licencjat, a jak wiadomo – uczelnia uczelni nie równa. Tłumaczył za to, że jego wysoka pozycja w PGZ jest konsekwencją bliskiego, wieloletniego kontaktu z Antonim Macierewiczem. Z jego wypowiedzi, udzielonej dla Radia Zet, wynika, że zna się z dzisiejszym Ministrem Obrony Narodowej od dziesięciu lat. Oznaczałoby to, że współpracuje z politykiem odkąd skończył lat... szesnaście. Łagodnie mówiąc, jest to podejrzane.

Nawet, jeśli Bartłomiej Misiewicz jest niedocenionym geniuszem, nie zmienia to faktu, że nie ma najmniejszych kompetencji, by zasiadać w radach nadzorczych Polskiej Grupy Zbrojeniowej i spółki, zajmującej się wytwarzaniem energii elektrycznej.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Macierewicz intencjonalnie forsował swojego pupila. Jest to o tyle zaskakujące, że Prawo i Sprawiedliwość deklarowało zerwanie z nieetycznymi posunięciami poprzedniego rządu, który na wysokich stanowiskach w krajowych spółkach zasadzał swoich przyjaciół i popleczników. Póki co, wychodzi na to, że „dobra zmiana” w zakresie życia publicznego nie osiągnęła znaczących postępów.

Bartłomiej Misiewicz


Ministra od zegarków życie w luksusie

Nieco inaczej od Misiewicza, potoczyła się kariera posła Platformy Obywatelskiej Sławomira Nowaka. Celem polityka stało się życie na najwyższym poziomie, ale bez ponoszenia wysokich kosztów. Luksusowa egzystencja Nowaka możliwa była dzięki szybkim awansom w strukturach PO i przyjaźni z ówczesnym prezydentem Bronisławem Komorowskim.

Sławomir Nowak był z Bronisławem Komorowskim w na tyle bliskich relacjach, że ten z miejsca uczynił go sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta. Jego kariera kwitła w najlepsze i coraz bardziej poprawiała się stopa życia. Jako sekretarz stanu otrzymał niezwykle luksusowy siedemdziesięciometrowy apartament przy alejach Ujazdowskich, za który nic nie płacił.

Tak mu się jednak tam spodobało, że nie zamierzał opuszczać mieszkania, kiedy w 2011 roku z sekretarza stanu został przekwalifikowany na ministra transportu, budownictwa i gospodarki morskiej. Wymyślił sobie więc, że skoro przysługuje mu z tytułu nowej funkcji spore dofinansowanie do mieszkania, wynajmie od Kancelarii Prezydenta właśnie te, w którym do tej pory przebywał. Dzięki znajomościom, udało mu się nająć luksusowy apartament za kwotę... tysiąca trzystu złotych za miesiąc. Przeciętny obywatel za mieszkanie o takim metrażu i w takiej lokalizacji, musiałby zapłacić co najmniej cztery razy tyle.

Chciwość powoli jednak gubiła rezolutnego polityka. Wkrótce potem stał się głównym bohaterem afery majątkowej. Okazało się, że Nowak zataja przed opinią publiczną wiele faktów. W swoim oświadczeniu majątkowym, na przykład, omyłkowo „zapomniał” podać zegarka wartego siedemnaście tysięcy złotych! Przez problem z pamięcią, polityk bardzo szybko został okrzyknięty ministrem od zegarków. Na szczęście, na prześmiewczych uwagach w jego kierunku się nie skończyło, a prokuratura wszczęła wobec Nowaka postępowanie, które złamało jego karierę polityczną.

Sławomir Nowak


Konszachty z premierem

Igor Ostachowicz ma CV pełne różnorodnych sukcesów, choć trudno z pełnym przekonaniem stwierdzić, że zawdzięcza je wyłącznie swojej pracowitości. Mimo że Ostachowicz próbował swoich sił jako pisarz i wydał dwie, dobrze przyjęte książki, to nie kariera literata pozwoliła mu się piąć po szczeblach kariery.

Kluczem do niej okazała się dozgonna przyjaźń z, ówczesnym premierem, Donaldem Tuskiem. To właśnie funkcja urzędnika państwowego i podsekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów otworzyła mu drzwi do świetlanej przyszłości. Warto podkreślić, że Ostachowicz był też osobistym doradcą Tuska do spraw wizerunku.

Ostachowicz skończył stosunki międzynarodowe na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego kariera zawodowa w żadnym razie nie wskazuje, jakoby został absolwentem tego kierunku. Zamiast stosunkami międzynarodowymi zajmował się na przykład prawem, jako specjalista w spółkach prawa handlowego oraz energią elektryczną, stojąc na czele departamentu marketingu Polskiej Grupy Energetycznej. Wydaje się również, że niewiele stosunki międzynarodowe mogły mu pomóc w piastowaniu zaszczytnej funkcji doradcy do spraw wizerunku.

Wiele utalentowanych osób podejmuje jednak karierę zawodową, która nijak ma się do ukończonego przez nich kierunku studiów. Dlatego też opinia publiczna podejrzliwie, ale jeszcze bez oskarżeń, patrzyła na Ostachowicza.

Sytuacja zmieniła się jednak, gdy pisarz nagle stał się członkiem zarządu ogromnego konsorcjum PKN Orlen. Chwilę po awansie w mediach wybuchła burza. Orlen jest bowiem kontrolowany przez Skarb Państwa, a więc to elity rządzące mają, choć nieoficjalnie, to jednak praktycznie, prawo o decydowaniu, kto i jakie stanowiska w konsorcjum zajmuje. Awans Ostachowicza nie dość, że był nagły i nie wynikał z jego wcześniejszych doświadczeń zawodowych, to jeszcze okazał się ewidentnie zaaranżowany. Bardzo szybko na światło dzienne wyszła informacja o tym, że urzędnik państwowy dostał pracę na stanowisku, które... specjalnie dla niego stworzono. Nigdy wcześniej bowiem nie istniała funkcja członka zarządu ds. korporacyjnych i komunikacyjnych.

Opinia publiczna nie mogła Tuskowi i Ostachowiczowi wybaczyć tego kumoterstwa. Protesty i sprzeciwy były tak intensywne, że już dwa dni później pisarz zrezygnował z pracy w PKN Orlen. Kiedy jednak obywatele wydawali się udobruchani i powoli zapominali o całej sprawie, a burza w mediach ucichła, już po dwóch miesiącach Ostachowicz został doradcą zewnętrznym innej wielkiej korporacji – Deloitte.

Igor Ostachowicz

Okazuje się, że zasiadanie w radach nadzorczych bez wykształcenia i kariera niezwiązana z dotychczasowymi doświadczeniami zawodowymi, są możliwe, jeśli ma się wysoko postawionych znajomych. To właśnie oni stoją za zawrotnymi sukcesami Bartłomieja Misiewicza, Sławomira Nowaka oraz Igora Ostachowicza. Z jednej strony – niespecjalnie to nas dziwi, od wieków w hierarchiach najważniejszych instytucji dochodziło do aktów nepotyzmu i kolesiostwa, z drugiej jednak – czy w demokratycznym, rozwijającym się kraju, polityczne kumoterstwo powinno uchodzić na sucho? Prawo i Sprawiedliwość, jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej, wydawało się tego rodzaju praktyki potępiać. Głośno i słusznie krytykowało Nowaka i Ostachowicza, zapewniając, że samo nie dopuściłoby do takiej sytuacji. Przykład doradcy Antoniego Macierewicza pokazuje jednak, że „dobra zmiana” nie do końca poradziła sobie z poprawianiem jakości w życiu publicznym. Ignorowanie braku wykształcenia Misiewicza jest tego przykładem. Może więc warto wyciągnąć wobec niego konsekwencje, aby pokazać, że obecny rząd ma na uwadze społeczną sprawiedliwość?

JS

Zaproszenie na uroczystą galę - Narodowe Dobro 2019
Powoli kończą się wakacje
W sezonie ogórkowym liczy się przede wszystkim sport i wypoczynek
Sezon budowlany rozpoczął się na dobre wraz z nastaniem typowo letniej aury
Majówka jak i cały sezon wiosenno-letni zwykle sprzyjają wspólnemu grillowaniu i rodzinnym wypadom za miasto

Rozgoryczenie producentów rzepaku jest ogromne
Napędzają maszyny, ciągną przyczepy i urządzenia rolnicze
GUS opublikował dzisiaj wstępny szacunek głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych
Technologia w służbie naturze – GPS pozwala ratować pszczoły Kradzieże uli to prawdziwa zmora hodowców pszczół i producentów miodu
Nadeszły żniwa
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl