W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 10 grudnia 2019 | Imieniny: Danieli, Julii, Eulalii

Aktualności

Sztuka i życie, czyli artyści-donosiciele

2016-09-15

Rewolucja lustracyjna zbiera swoje żniwo. Specjalne służby próbują dociec, kto kryje się pod pseudonimami, znalezionymi w tajnych aktach SB. Wiele z nich udało się zidentyfikować. Wśród współpracowników bezpieki znajdują się również artyści, którzy dopiero po wycieku informacji do opinii publicznej, postanowili przyznać się do swojej niejasnej przeszłości.


Bliźniak” miał słabość do jazdy pod wpływem

W 2007 roku Maciej Damięcki w końcu, po trzydziestu czterech latach milczenia, przyznał się do swojej niechlubnej przeszłości. Nie miał wyboru. Światło dzienne ujrzały istotne dokumenty, które nie pozostawiały miejsca na wątpliwość, że Damięcki pod pseudonimem „Bliźniak” współpracował ze Służbami Bezpieczeństwa. Aktor, grający w serialu „Plebania” podpisał zobowiązanie kooperacji 17 kwietnia 1973 roku.

Wszystko zaczęło się wtedy, kiedy Damięcki nieopatrznie wsiadł do swojego trabanta pod wpływem alkoholu. Miał pecha i został zatrzymany przez milicję, która przekazała sprawę SB. Dla świętego spokoju Damięcki zdecydował się pójść na ugodę.

Bezpieka potrzebowała artystów w jednym celu – do donoszenia na innych artystów. Reżyserzy i aktorzy byli często niesforni. Próbowali przemycać w swoich filmach i spektaklach treści, których komunistyczna władza nie aprobowała. By monitorować zbuntowane środowisko SB musiało mieć swojego kreta. Jednym z nich był Bliźniak.

Damięcki nie otrzymywał pieniędzy za współpracę z SB. Nagradzany był drobnymi upominkami lub tak zwanym „przymykaniem oka”, kiedy, na przykład, ponownie wsiadł za kierownicę pod wpływem alkoholu. Mimo, że ledwo trzymał się na nogach, bezpieka już po miesiącu oddała mu prawo jazdy.

Te drobne wygody sprawiły, że Bliźniak chętnie donosił na swoich kolegów artystów: Daniela Olbrychskiego (przekazał SB, że ten ma romans z Zuzanną Łapicką), Marka Lewandowskiego, Gustawa Holoubka oraz Jerzego Markuszewskiego. W sumie złożył ponad siedemdziesiąt donosów, a współpracę zerwał w 1989 roku. Prawdopodobnie część artystów domyślała się, że Damięcki nie jest w stosunki nich do końca fair i przełożyło się to na coraz mniej informacji, przekazywanych bezpiece. Wkrótce SB nie miała z aktora zbyt dużego pożytku.

Maciej Damięcki


Papkin” liczył na zysk

2007 rok okazał się niezbyt przyjemny również dla innego, rozpoznawalnego aktora, biorącego udział w takich produkcjach, jak: „Kryminalni”, „M jak miłość” oraz „Rodzina zastępcza”. Chodzi o Tomasza Dedka, który pod pseudonimem „Papkin” współpracował z bezpieką od drugiej połowy lat siedemdziesiątych do 1980 roku.

Kiedy SB „pozyskało” Dedka ten wciąż był studentem. Ich współpraca zaczęła się podczas feralnej jazdy pociągiem, kiedy to przyszły aktor zasnął, a obudziwszy się zauważył, że zniknęły wszystkie jego dokumenty. Tydzień po tym tajemniczym zaginięciu, skontaktowała się z nim bezpieka.

Dedka donosił na interesujące partię inicjatywy w środowisku studenckim. Młodzi i niepokorni mieli mnóstwo pomysłów, by przeciwstawiać się komunistycznej władzy. Służby Bezpieczeństwa ponad wszystko chciały wiedzieć, co się tam właściwie wyprawia. I dowiedziały się dzięki donosom Papkina.

Opowiadał o działalności Studenckiego Komitetu Solidarności Uniwersytetu Warszawskiego i Komitetu Samoobrony Społecznej. Donosił między innymi na Ryszarda Petyta, niepokornego reżysera Krzysztofa Zaleskiego oraz Jerzego Gudejkę, który planował wystawienie spektaklu „Mysterium” w jednym z warszawskich kościołów.

W przeciwieństwie do Macieja Damięckiego, Dedka otrzymywał za donosicielstwo rekompensatę finansową. Przyznaje się do tego w wywiadach i dodaje, że był wtedy bardzo młody i nierozsądny, a obecnie wstydzi się tego, co uczynił. W swoim oficjalnym oświadczeniu, które znaleźć można na stronie www.tomaszdedek.pl pisze: „Jest prawdą, że brałem za tę działalność pieniądze. Jest to fakt dramatyczny i ciężar, który będzie obciążał moje sumienie do końca życia.” Dedka dodaje też, że o każdym swoim donosie w późniejszym czasie przyznał się pokrzywdzonym.

Tomasz Dedek


Sprawa „Jaracza”

Główny odtwórca roli w „Faraonie”, ostatnio zasłynął też jako aktor „Smoleńska”, gdzie zagrał dyplomatę, również miał w swej biografii niegodny pochwały epizod. Mowa o Jerzym Zelniku, który, pod pseudonimem „Jaracz” przez krótki czas współpracował ze Służbami Bezpieczeństwa.

Sprawa Zelnika była swojego czasu bardzo głośna. Aktor, który publicznie wspiera partię rządzącą nagle stanął przez oskarżeniami o związki z bezpieką. Prawo i Sprawiedliwość stanęło przed trudnym wyborem – albo publicznie potępiamy Zelnika, tak jak innych, współpracujących z SB artystów, albo go rehabilitujemy, co jednak będzie przejawem pewnej niekonsekwencji.

Ostatecznie sprawę rozwiązał Cezary Gmyz, który stworzył dla „Do Rzeczy”, za aprobatą samego Zelnika, obszerny artykuł, opisujący zawartość teczki Jaracza. Podobno, w środku było niewiele. Aktor podpisał zobowiązanie do współpracy w 1964 roku, mając zaledwie dziewiętnaście lat, a zakończył ją już w dwa lata później.

Jego celem było donoszenie na Jerzego Kowadło-Kowalika, a ze streszczenia Gmyza wynika, że SB nie udało się zdobyć wielu, pożądanych informacji. Sam Zelnik zapewnia, że... nic ze współpracy z bezpieką nie pamięta. Przeprasza też za błędy, które popełnił jako niezwykle młody człowiek.

Jerzy Zelnik

Faktem jest jednak, że aktor, choć krótko i niezbyt intensywnie, to jednak współpracował z SB. Informacja, że Służby Bezpieczeństwa zwerbowały go na spotkanie podstępem wcale nie usprawiedliwia tej działalności. Oczywiście, Jerzy Zelnik był w latach sześćdziesiątych bardzo młodym człowiekiem – mógł poczuć się osaczony i na pewno zainteresowanie SB było czymś niebezpiecznym i stresującym. Wszyscy to rozumiemy i nietrudno nam, po tylu latach, Zelnika rozgrzeszyć. Dlaczego jednak nikt w tak wyrozumiały sposób nie podchodzi choćby do Tomasza Dedka, który swoją współpracę z SB zaczął w tym samy wieku, co Zelnik? Trudno nie zadać pytania, czy ma to związek z tym, że Dedek nie popiera w tak wyraźny sposób partii rządzącej? Istotne jest, żeby wszyscy artyści, oskarżeni o działalność na rzecz bezpieki, byli traktowani w ten sam sposób. Wszyscy przecież donosili na przyjaciół, a teraz muszą mierzyć się ze wstydem i upokorzeniem.

JS

Przed nami okres gorączkowych przygotowań do świąt Bożego Narodzenia
Czasami czujemy się wypaleni pracą na etacie jednak nie wszyscy mamy dość odwagi aby stworzyć własny biznes od podstaw
Jeśli właśnie zakupili Państwo lub dopiero zamierzają nabyć swoje upragnione "M" lub dom to na pewno równolegle rozważacie w jaki sposób umeblować własne "4 kąty"
Wychodząc na przeciw temu hasłu, redakcja TVEXPO przyjrzała się naszym rodzimym producentom żywności
Już jakiś czas temu musieliśmy odwiesić do szaf stroje kąpielowe i krótkie spodenki

Zboża ozime: Jak widać w tych już zimowych dniach dużo się dzieje
Doskonalenie i wdrażanie innowacyjnych technologii produkcji rolnej, techniki rolniczej i uprawy roślin to ważne wyzwanie, przed którym stoi polskie rolnictwo
Zbiory kukurydzy na ziarno są zakończone
Rolnicy coraz częściej rezygnują z tradycyjnej płużnej oraz bezpłużnej uprawy roli i sięgają po innowacyjne technologie w zakresie polowej produkcji roślinnej, w tym Mzuri Pro-Til
Choć zbiory roślin okopowych czy kukurydzy oraz uprawki przedsiewne są już zakończone, nie oznacza to końca pracy
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl