W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 19 maja 2019 | Imieniny: Iwa, Piotra, Celestyna
Header

Aktualności

„Wołyń” antyukraiński czy antypolski?

2016-09-21

Od poniedziałku na 41. Festiwalu Filmowym w Gdyni można obejrzeć najlepsze tegoroczne filmy polskie. Przypominamy, że ostatnio festiwal nie miał łatwo, oskarżony o niedopuszczenie „Historii Roja” do konkursu głównego ze względów politycznych. Spór wokół obrazu Jerzego Zalewskiego na szczęście ucichł, dając wybrzmieć nominowanym w tej kategorii filmom.


Mocny i bezkompromisowy Smarzowski

Do najbardziej oczekiwanych premier na gdyńskim Festiwalu Filmowym bez dwóch zdań należał jednak „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego. Reżyser znany jest z tworzenia kontrowersyjnych obrazów, takich jak „Drogówka” (o nieetycznej działalności policji), „Róża” (o gwałtach sowieckich żołnierzy, dokonywanych na polskich kobietach), czy „Pod Mocnym Aniołem”, będącym delirycznym obrazem zaawansowanego alkoholizmu.

Kiedy więc Smarzowski ogłosił światu, że zrealizuje „Wołyń”, kinomanów przeszedł dreszcz ekscytacji, ale i niepokoju. Zdawano sobie bowiem sprawę, że film reżysera będzie bezkompromisowy, mocny i zniuansowany. Obawiano się więc, że w swojej misji mówienia prawdy, twórca może się nie co zagalopować. Im bliżej premiery, tym częściej pojawiały się przypuszczenia, że film może być nie tyle antyukraiński, co... antypolski.

Sam Smarzowski w toku produkcji wskazywał, że jest to dla niego film najbardziej osobisty, przede wszystkim dlatego, że realizuje go z perspektywy Polaka. - To na pewno najtrudniejszy film, jaki robiłem. - dodaje, wskazując jak wielkim przedsięwzięciem jest „Wołyń”. - Według badań, połowa Polaków deklaruje, że nie wie, co się wydarzyło na Kresach. A połowa z tych, którzy deklarują, że wiedzą, to wiedzą źle. - tłumaczy Smarzowski, wskazując, jaki był powód podjęcia się realizacji tego filmu. Reżyser dodaje, że oprócz dawki merytorycznej wiedzy, widzowie, którzy wybiorą się na „Wołyń” otrzymają również dużo wzruszeń oraz emocji. Znając dokonania artysty, nietrudno uwierzyć jego zapewnieniom.

Wojciech Smarzowski


Ludobójstwo z nienawiści

Tragiczne wydarzenia wołyńskie były tematem tabu w okresie istnienia Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Również po przełomie ustrojowym nikt nie prowadził wzmożonej edukacji na ten temat. Wszak wojenne wydarzenia już dawno przeminęły. Ofiarom zbrodni wołyńskiej należy się jednak sprawiedliwość.

Wszystko zaczęło się w lutym 1943 roku i trwało do zimy roku następnego. Wtedy to ukraińscy nacjonaliści, wspierani przez miejscową ludność, zaczęli dokonywać aktu ludobójstwa na mniejszości polskiej. W czasie istnienia II RP województwo wołyńskie wchodziło w skład naszego kraju, natomiast podczas wojny, Niemcy odebrali je Polakom, tworząc Komisariat Rzeszy Ukraina.

To, co działo się na Wołyniu przechodzi wszelkie pojęcie. Jeszcze przed ludobójstwem Polaków, SS wraz z ochotniczą policją pomocniczą, złożoną z Ukraińców, mordowała Żydów i wywoziła ich do obozów zagłady. Dzięki pomocy Ukraińców na Wołyniu zamordowano około 150 tysięcy osób, pochodzenia żydowskiego.

Mordowanie Żydów było dla Ukraińców testem przed ludobójstwem Polaków. Masowych mordów uczyli się oni właśnie od nazistów, dlatego nasi rodacy nie mieli szans, kiedy Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zamierzyła się na ich życie. A planowała to od dawna. OUN zamierzał pozbyć się Polaków z ziem wołyńskich w celu szerzenia swojej narodowościowej polityki.

Odpowiedzialnym za wydanie rozkazu, dotyczącego czystki etnicznej był Dmytro Klaczkiwski, który na zebraniu Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów namawiał do przeprowadzenia „wielkiej akcji likwidacji polskiego elementu”. Tak też się stało.

Najgorsze w rzezi wołyńskiej nie jest jednak jej przemyślany i zaplanowany charakter, ale zaangażowanie cywilnej ludności ukraińskiej do mordowania Polaków. Rzeź wołyńska miała bowiem kilka równoległych etapów. Po pierwsze, napadano na pojedyncze osoby i małe grupki naszych rodaków, pracujących w odosobnionych miejscach. Po drugie, atakowano niewielkie, rodzinne skupiska Polaków i mordowano rodziny, mieszkające na wsiach i koloniach na uboczu. I, w końcu, po trzecie – napadano na duże skupiska ludności polskiej. Ostatni etap wymagał współpracy ukraińskich cywilów, którzy pomagali OUN eksterminować Polaków.

Archiwalne zdjęcia ofiar rzezi wołyńskiej


Pierwsze reakcje

Zrealizowanie filmu o tak traumatycznych i pełnych nienawiści zdarzeniach nie mogło być proste. Dlatego też tak wiele osób z niecierpliwością oczekiwało pierwszych pokazów filmu Smarzowskiego. I chociaż oficjalna premiera planowana jest na siódmego października, to wczoraj „Wołyń” miał pierwszy, przedpremierowy pokaz w Gdyni.

Chociaż uczestnicy seansu zobowiązali się do niezdradzania fabuły filmu, podzielili się ze światem swoimi odczuciami. Należał do nich między innymi publicysta „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Wojciech Mucha, który napisał na Facebooku: - Wyszedłem z „Wołynia”. Bardzo się tego filmu obawiałem. Niepotrzebnie. Poruszające świadectwo tamtych strasznych czasów.

Podobną lakoniczną, choć niepozbawioną emocji opinię zaprezentował dziennikarz z „Do Rzeczy” Piotr Semka, który stwierdził, że: - Film, który musiał powstać, bo Polacy muszą opowiedzieć światu tę straszną prawdę. Ale Ukraińcy niegotowi na film. W tym stwierdzeniu zawiera się to, czego część widzów się obawiała – czy film będzie antyukraiński?

Z odpowiedzią na to pytanie przychodzi Piotr Skwieciński („W Sieci”), który, tłumaczy, nieco dłużej od poprzedników: - Obejrzałem "Wołyń". Film porażający, wielki i straszny. Straszny, wielki i porażający. Powiedzieć, że wbija w fotel, to nie powiedzieć absolutnie nic. Organizatorzy zobowiązali nas, by jeszcze przez parę dni nie recenzować filmu zbyt szczegółowo. Odpowiem więc tylko na jedną, artykułowaną dość często obawę. Otóż twórcy filmu zrobili wszystko, użyli wszystkich możliwych zabezpieczeń, żeby złagodzić wrażenie, iż mieli intencje antyukraińskie. Wątki polskiego przyczynienia się (przed 39 rokiem), istnienia "dobrych Ukraińców" oraz grozy polskiego odwetu zostały wyeksploatowane do granic możliwości. Może wręcz poza tę granicę.

Już za nieco więcej niż dwa tygodnie będziemy mogli przekonać się, czy pierwsze wrażenia recenzentów są słuszne. Póki co, pozostaje cierpliwie czekać.

JS

W tym dniu odbędzie się uroczysta gala "Narodowe Dobro 2019" na Zamku Królewskim w Warszawie
Nadeszła wiosna a przed nami lato
Bociany już do nas zawitały a to najlepszy znak, że prace polowe wkrótce ruszą pełną parą
Mimo, że zima nie chce nas opuścić w naszych ogrodach powoli czuć budzące się życie
Sprzyjająca budowlańcom aura, spowodowała ożywienie na placach budów

Ze statystyk zebranych przez PG PSP wynika, że w 2018 roku na terenie całego kraju doszło do 2 969 pożarów budynków rolniczych
- W trakcie codziennych zakupów wiele osób zastanawia się od czego zależy cena owoców i warzyw, którą widzą na półce
Według szacunków Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w 2018 r
Kujawsko – Pomorskie to ważny rolniczo region kraju, nie tylko z powodu dużego areału uprawowego liczącego 1,030 mln ha, ale też dużej liczby zatrudnionych w tej dziedzinie gospodarki
Z obserwacji konsumentów oraz badań IMAS International wynika, iż branża ekologiczna w Polsce rozwija się dynamicznie
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl