W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 19 sierpnia 2019 | Imieniny: Bolesława, Juliana, Jana
Header

Aktualności

Spór o likwidację gimnazjów

2016-11-07

Prawo i Sprawiedliwość od początku swoich rządów deklarowało, że zajmie się reformą edukacji. Temat ten podjęła w swoim exposé premier Beata Szydło. Prace nad zmianami w oświacie, polegające na powrocie do ośmiu klas szkoły podstawowej oraz likwidacji gimnazjów są coraz bardziej zaawansowane. Przypomnijmy, że centroprawicowa koalicja rządząca ASW-UW w roku 1997 zajęła się likwidacją ośmioklasowej podstawówki. Wtedy to w rządzie Akcji Wyborczej Solidarność funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego pełnił Lech Kaczyński, który optował za wprowadzeniem zmian. Dlaczego Prawo i Sprawiedliwość zmienia swoją strategię w kwestii edukacji?


Po co nam reforma?

Gorąca dyskusja, dotycząca likwidacji gimnazjów w Polsce, toczyła się pod koniec sierpnia, tuż przed inauguracją kolejnego roku szkolnego. Wtedy to Władysław Kosiniak-Kamysz, szef Polskiego Stronnictwa Ludowego, w programie „Wstajesz i wiesz” stwierdził, że likwidacja gimnazjów spowoduje kolejny chaos. Skąd w ogóle wziął się pomysł na reformę i jakie cele jej przyświecają?

Szkoły gimnazjalne powstały na fali myślenia o konieczności specjalizacji uczniów, którzy w perspektywie kilku lat zasilą rynek pracy. Szkoły te dają bowiem możliwość ukończenia edukacji ogólnej i wybrania swojej specjalizacji w ramach placówek ogólnokształcących, techników i szkół zawodowych. Licea kontynuują edukację ogólną, wprowadzając do niej wiedzę profilowaną. Jest to model europejski, który od wielu lat sprawdza się między innymi w Niemczech. Problem polega jednak na tym, że rozdzielenie podstawówki i gimnazjum, przerywa ciągłość edukacji; część materiału, którą udało się zrealizować w ramach nauczania podstawowego, nie jest bezpośrednio kontynuowana w gimnazjach. Nauki humanistyczne, takie jak historia czy literaturoznawstwo, wymagają ujęcia chronologicznego – w przeciwieństwie do nauk ścisłych nie mogą być traktowane diachronicznie, gdyż historia dziejowa, sztuki, literatury czy filmu, to historia uczenia się ludzkości na błędach poprzedników i stawiania kroków na przód w rozwoju cywilizacyjnym. Dlatego też przedmioty humanistyczne w gimnazjach, rozpoczynają się od prehistorii. Rzadko jednak kończą się na współczesności. Trzy lata edukacji uniemożliwiają bowiem kompleksowe nauczanie historii.

Inaczej sytuacja rysuje się w przypadku ośmioletnich szkół podstawowych. Jest to model edukacji, który się zasadniczo w Polsce sprawdził i trwał do roku 1999. Dzięki niemu uczniowie nabywali wiedzę ogólną, a kontynuowanie nauki przez osiem klas, umożliwiło zapoznanie ich z większym materiałem, niż ma to miejsce w przypadku systemu sześcioletniej podstawówki i trzyletniego gimnazjum. Mało osób zdaje sobie sprawę, że przed ośmioletnią szkołą podstawową istniała również dziesięcioletnia, wprowadzona na wzór rosyjski pod koniec lat siedemdziesiątych. Miała ona zapewnić kompleksową edukację, po której obywatel kraju mógł podjąć pracę. Wynikało to z faktu, że w systemach komunistycznych niezwykle pożądani byli pracownicy fizyczni. Wprowadzenie takiego systemu było, rzecz jasna, decyzją polityczną, którą wkrótce zawetowała, mająca coraz większe poparcie Solidarność. Edukacja wiąże się jednak z polityką bezustannie, czego wynikiem jest wprowadzenie gimnazjów na wzór europejski.

Model ośmioletniej szkoły podstawowej bez wątpienia potrafi wykształcić kompetentnych uczniów, którzy mogą świadomie wybrać dalszą drogę edukacji. Warto jednak zastanowić się, z czym właściwie wiązałoby się jego przywrócenie dla gospodarki? Gminy, które zainwestowały w szkoły gimnazjalne po zapowiadanej reformie staną przed problemem zagospodarowania pustych placówek. Szkoły podstawowe najpewniej będą wymagały rozbudowania, ale przeniesienie części klas do budynków byłych gimnazjów może okazać się problematyczne, zwłaszcza dla wójtów biedniejszych gmin. Wątpliwości rozwiewa jednak profesor Andrzej Nalaskowski, polski pedagog, od października członek Narodowej Rady Rozwoju, który nie ma wątpliwości, że zapowiadana reforma jest konieczna. - Obecnie mamy do czynienia z pewną schizofrenią. Przed powstaniem gimnazjów istniało społeczne przekonanie, że nie są one potrzebne. Opinia ta pokutowała zresztą bardzo długo. Dzisiaj natomiast spotykamy się z obroną tych placówek. Uważam, że niepotrzebnie. Oczywiście, inwestycja będzie kosztowna, ale jestem pewien, że nauczyciele nie stracą swoich posad. Liczba osób uczęszczających do szkół nie zmniejszy się, a co za tym idzie, pedagodzy będą wciąż potrzebni.

Minister Edukacji Narodowej Anna Zalewska


Więcej przeciwników czy zwolenników?

Orędowniczką zmian jest premier Beata Szydło, a za nią – rząd Prawa i Sprawiedliwości. Członkowie partii wskazują, że nie ma obaw odnośnie przyszłości nauczycieli, do tej pory zatrudnionych w gimnazjach. Zapewniają, że każdy z doświadczonych pedagogów znajdzie swoje miejsce w nowym systemie.

Pytany o zmiany w edukacji prezydent Andrzej Duda zauważył jednak pod koniec sierpnia, że reforma stanowi ogromne wyzwanie logistyczne i przede wszystkim, potrzeba czasu na jej realizację. – Głos samorządów i nauczycieli o odroczeniu reformy edukacji powinien zostać wysłuchany i powinna nad tym toczyć się dyskusja. Jeśli te uwagi nie zostaną uwzględnione, to będę się zastanawiał jak przyjdzie do mnie ustawa. – stwierdził prezydent w wywiadzie dla Polsat News. Po opublikowaniu wypowiedzi wiele osób zauważyło, że nawet, jeśli groźba o możliwym zawetowaniu ustawy reformy edukacji jest tylko lekkim przytykiem w stronę partii, to jednak może wzmocnić opór przeciwników przeciwko zmianom.

A tych nie brakuje. Świadczy o tym choćby popularność organizacji „NIE dla chaosu w szkole”, która protestuje przeciwko zbyt szybkim wprowadzaniu zmian w edukacji oraz żąda zakrojonej na szerszą skalę informacji w tym zakresie. Jej członkowie pikietowali we wrześniu, żądając spotkania z Minister Edukacji Narodowej – Anną Zalewską. Komunikat na oficjalniej stronie stowarzyszenia brzmi następująco: „Jeśli nie godzisz się na kolejną ′szkolną rewolucję′ dołącz – razem możemy więcej! Czy polska edukacja potrzebuje zmian? Tak, jest wiele jej obszarów, wymagających modyfikacji, dostosowania do warunków XXI wieku. Czy potrzebuje kolejnej rewolucji? Absolutnie nie!”

Czy jednak przeciwników wprowadzenia zmian jest naprawdę tak wielu? Otóż, okazuje się, że w przeprowadzonym pod koniec lipca przez „Gazetę Prawną” sondażu, ponad połowa badanych jest za likwidacją gimnazjów. Pokazuje to, że po pierwsze, Prawo i Sprawiedliwość ma w tej kwestii dużo większe poparcie niż Platforma Obywatelska podczas wprowadzania obowiązku edukacji dla sześciolatków. Po drugie, sondaż obrazuje, że osoby, które uczęszczały w przeszłości do ośmioklasowych podstawówek, są zdecydowanymi zwolennikami reformy – o jej potrzebie najbardziej przekonani są Polacy między 25. a 34. rokiem życia. Osoby młodsze są z kolei zadowolone z istniejącego stanu rzeczy.

Głosy przeciwników Prawa i Sprawiedliwości, którzy przeciwstawiają się również reformie edukacji, nie stanowią większości. Znaczna część obywateli wspiera działania partii rządzącej. Wydaje się jednak, że problemem, na który uwagę zwracają przeciwnicy, może być fakt, że reforma jest wprowadzana zbyt szybko. A najistotniejsze jest, by została ona przeprowadzona dobrze. Komfort uczniów, możliwość pełnej edukacji i porządek w programach nauczania, które przełożą się na realną wiedzę absolwentów, jest grą wartą świeczki. Wszak społeczeństwo wyedukowane, społeczeństwo erudytów, to społeczeństwo, które znajdzie miejsce na rynku pracy, napędzając polską gospodarkę.

JS

W sezonie ogórkowym liczy się przede wszystkim sport i wypoczynek
Sezon budowlany rozpoczął się na dobre wraz z nastaniem typowo letniej aury
Majówka jak i cały sezon wiosenno-letni zwykle sprzyjają wspólnemu grillowaniu i rodzinnym wypadom za miasto
W tym dniu odbędzie się uroczysta gala "Narodowe Dobro 2019" na Zamku Królewskim w Warszawie
Nadeszła wiosna a przed nami lato

Napędzają maszyny, ciągną przyczepy i urządzenia rolnicze
GUS opublikował dzisiaj wstępny szacunek głównych ziemiopłodów rolnych i ogrodniczych
Technologia w służbie naturze – GPS pozwala ratować pszczoły Kradzieże uli to prawdziwa zmora hodowców pszczół i producentów miodu
Nadeszły żniwa
Jak zminimalizować skutki suszy glebowej? Lato w pełni
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl