W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Szczegółowe informacje znajdują się w POLITYCE PRYWATNOŚCI I WYKORZYSTYWANIA PLIKÓW COOKIES. X
Dzisiaj jest 9 grudnia 2019 | Imieniny: Leokadii, Wiesławy, Nataszy

Aktualności

Wyrok sądu w sprawie katastrofy smoleńskiej

2016-06-21

Sąd skazał na półtora roku więzienia w zawieszeniu byłego wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego za nieprawidłowości przy ochronie wizyt w Smoleńsku Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego w 2010 r.

Wyrok sądu jest nieprawomocny. Sąd Okręgowy uznał także, że nie ma podstaw, by uznać, za przyczynę katastrofy smoleńskiej, zamach przy użyciu materiałów wybuchowych, a BOR prawidłowo sprawdził pod tym kątem prezydencki Tu-154 przed lotem 10 kwietnia. Żadne dowody będące w dyspozycji sądu nie wskazywały na hipotezę zamachu; tym samym nie ma podstaw do twierdzenia, że BOR tej katastrofie nie zapobiegło - dodał sędzia Paweł Dobosz.

Sędzia dodał, że lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj w ogóle nie powinno być brane pod uwagę przez podmioty współorganizujące wizyty z 7 i 10 kwietnia, jako miejsce lądowania VIP-ów, ponieważ było zamknięte, a według instrukcji HEAD lądowanie samolotów z VIP-ami mogło następować tylko na lotniskach czynnych.

Bielawnego oskarżono o niedopełnienie obowiązków związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych Biura. "Skutkowało to znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, tj. zapewnienia ochrony prezydentowi RP i prezesowi Rady Ministrów oraz interesu prywatnego osób pełniących urząd prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i jego małżonki Marii Kaczyńskiej oraz urząd prezesa Rady Ministrów Donalda Tuska" - argumentowała Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga

Drugi zarzut dotyczył poświadczenia nieprawdy w dokumentach, o tym, że fotograf współpracujący z BOR jest funkcjonariuszem Biura w delegacji do Smoleńska. Za ten drugi zarzut grozi do 5 lat więzienia; za pierwszy - do 3 lat.

Za podstawą oskarżenia służyły opinie dwóch biegłych. Ich zdaniem sposób organizacji i realizacji działań ochronnych był niezgodny z zasadami BOR. Według nich Bielawny odpowiada m.in. za "świadome odstąpienie" od rozpoznania przez BOR lotniska w Smoleńsku; nieobecność BOR na nim oraz niesprawdzenie tras przejazdu prezydenta.

Prokuratura wnosiła o karę łączną 2 lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat; 10 tys. zł grzywny oraz 10 lat zakazu zajmowania stanowisk w państwowych służbach ochrony. Obrona chciała uniewinnienia.

Po dwuletnim - częściowo niejawnym - procesie sąd skazał Bielawnego za oba zarzuty na karę łączną półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata, 10 tys. zł grzywny i 5-letni zakaz stanowisk w państwowych służbach ochrony. Sąd uznał, że oskarżony umyślnie nie dopełnił obowiązków, czym spowodował zagrożenie dla ochrony prezydenta i premiera.

Jarosław Kaczyński, komentując tą sprawę, powiedział mediom, że ma nadzieje na jeszcze więcej wyroków.

Sąd uznał tez, że nie było sprawnego przepływu informacji między osobami zaangażowanymi w zabezpieczenie obu wizyt. Wynikało to z braku odprawy koordynacyjnej, którą zdaniem sądu, powinien był zorganizować właśnie Bielawny. "Część funkcjonariuszy nie wiedziała, kto jest dowódcą zabezpieczeń" - powiedział sędzia Dobosz. Zdaniem sądu stwarzało to zagrożenie dla bezpieczeństwa ochranianych osób, bo np. "funkcjonariusze mogli nie wiedzieć, kogo się słuchać".

Sędzia ujawnił, że krótko po katastrofie z 10 kwietnia oficer BOR będący w Smoleńsku dzwonił do centrali BOR w Warszawie, by dowiedzieć się, "co się stało z samolotem". Według sędziego jest to dowód na to, "jak słaba była wymiana informacji, jak słabe było zabezpieczenie". Jego zdaniem jest to także "świadectwo, do czego może doprowadzić to, że w określonym miejscu nie ma funkcjonariusza BOR.

Według sądu plan zabezpieczenia obu wizyt nie odpowiadał wzorcom, który obowiązywał w BOR. Zdaniem sądu Bielawny odpowiada też za nieprzestrzeganie instrukcji działań ochronnych BOR, które sam określił.

Sąd uznał, że stopień zagrożeń wizyty Lecha Kaczyńskiego powinien był być uznany przez BOR za wyższy niż w rzeczywistości, choćby z racji zagrożenia zamachami w Rosji ze strony terrorystów z regionu Kaukazu.

"To przejaw tego, co się określa mianem państwa teoretycznego" - ocenił sędzia generalnie sprawę Bielawnego. Dodał, że takie działania podważają zaufanie obywatela do państwa, skoro nie jest ono w stanie zapewnić należytej ochrony najważniejszym osobom w państwie.
Sędzia Dobosz zaznaczył zarazem, że BOR nie mogło ingerować w czynności kontrolerów lotów. "Funkcjonariusz BOR nie miał też prawa zakazać lądowania w Smoleńsku ze względu na trudne warunki atmosferyczne" - oświadczył sędzia.

- Mimo surowej oceny działań gen. Bielawnego, sąd ceni sobie jego postawę procesową, ponieważ łatwo w realiach tej sprawy mógłby zrzucać odpowiedzialność za czyny, jakie mu zarzucono, na podwładnych - ocenił sędzia Dobosz. "W tym kontekście ta postawa oskarżonego wyróżnia się pozytywnie pośród tych osób, które również były w tej sprawie przesłuchiwane i które nie potrafiły przyznać się do swoich błędów, a którym równocześnie łatwo przychodzi, nawet publicznie, krytykować poprzednie kierownictwa BOR" - dodał.

Sędzia zaznaczył, że kara tylko pozornie może być odbierana za łagodną, a surowa publiczna ocena zachowania oskarżonego "również jest rodzajem reakcji karnej". "Orzeczenie sądu w tej sprawie nie jest komunikatem, a wyrokiem w imieniu państwa polskiego" - podkreślił.
"Sąd zatem rozumie frustrację oskarżonego wynikającą z postawy tych funkcjonariuszy BOR, którzy sami dopuszczali się podobnych uchybień, co oskarżony, a przed sądem odgrywali rolę sprawiedliwych zapewniając, że nigdy nie dopuściliby się podobnych naruszeń" - ocenił sędzia Dobosz. Dodał, że "sąd jednak nie jest odpowiedzialny za to, wobec kogo oskarżyciel kieruje akt oskarżenia".

Prokurator Józef Gacek powiedział dziennikarzowi PAP, że wyrok jest "zupełnie słuszny co do uznania winy". Zapowiedział, że wystąpi do sądu o pisemne uzasadnienie wyroku, bo chce poznać jego pełną argumentację. Ponieważ ustne uzasadnienie sądu pomijało sprawy objętych tajemnicą zasad działań ochronnych BOR (dlatego też proces był w dużej części niejawny - PAP). Prok. Gacek nie wykluczył złożenia apelacji, gdyż sąd częściowo zmienił opis czynu oskarżonego.

Wyrokowi przysłuchiwała się grupa kolegów oskarżonego z BOR, w tym b. szef Biura emerytowany gen. Marian Janicki.
Na ogłoszeniu wyroku nieobecny był pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego - oskarżyciela posiłkowego w tej sprawie.

Źródło: PAP

Przed nami okres gorączkowych przygotowań do świąt Bożego Narodzenia
Czasami czujemy się wypaleni pracą na etacie jednak nie wszyscy mamy dość odwagi aby stworzyć własny biznes od podstaw
Jeśli właśnie zakupili Państwo lub dopiero zamierzają nabyć swoje upragnione "M" lub dom to na pewno równolegle rozważacie w jaki sposób umeblować własne "4 kąty"
Wychodząc na przeciw temu hasłu, redakcja TVEXPO przyjrzała się naszym rodzimym producentom żywności
Już jakiś czas temu musieliśmy odwiesić do szaf stroje kąpielowe i krótkie spodenki

Zboża ozime: Jak widać w tych już zimowych dniach dużo się dzieje
Doskonalenie i wdrażanie innowacyjnych technologii produkcji rolnej, techniki rolniczej i uprawy roślin to ważne wyzwanie, przed którym stoi polskie rolnictwo
Zbiory kukurydzy na ziarno są zakończone
Rolnicy coraz częściej rezygnują z tradycyjnej płużnej oraz bezpłużnej uprawy roli i sięgają po innowacyjne technologie w zakresie polowej produkcji roślinnej, w tym Mzuri Pro-Til
Choć zbiory roślin okopowych czy kukurydzy oraz uprawki przedsiewne są już zakończone, nie oznacza to końca pracy
Pogoda Warszawa z serwisu

Patronat
  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl

  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl


  • Polskie Stowarzyszenie Przedsiębiorców: www.izbaprzedsiebiorcow.pl